Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
Laurka bywa zupełnie przypadkowo
mistrzem wypowiedzi skondensowanych.
– Nie mogę siły lady. – oświadcza
na przykład sapiąc z wysiłku.
Jedno krótkie zdanie, a ileż
treści.
Nie mogę + nie mam siły + nie dam
rady = szczyt bezsilności.
I tak mniej więcej właśnie czujemy
się po przebyciu Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy.
Tradycji stało się zadość i
paskudny wirus rozłożył całą rodzinkę już w Niedzielę palmową.
Zwyczaj zbiorowego chorowania w
Wielkim Tygodniu jest u nas na tyle żywy , że mamy zamiar wpisać go na listę
obok święcenia jajek i wielkanocnego śniadania.
Rut, Lauci i Nusi nie udało się
wykaraskać aż do dnia dzisiejszego.
Za oknem dmie i wieje, posypuje
zakosami śniegiem jak białym lukrem, a my od rana próbujemy poprawić sobie
nastrój primaaprilisowymi żartami. Najłatwiejsza do „wpuszczenia w maliny” jest
Nusia. Sama dwoi się i troi, by kogoś nabrać, że biedronka chodzi po plecach.
– Biedronka ci chodzi – zaczepia
każdego napotkanego.
– Musisz być sprytniejsza –
podpowiadam metodę.
– Acha – załapuje i biegnie do
taty – Tato, tato, kurczak ci tu chodzi!!!
No, to było rzeczywiście sprytne
podejście.
Za oknem biało, bieluteńko, że
tylko sanki wyciągać i bałwana lepić. Rok temu krokusiki z ziemi już się
wykluły, ptaki gniazda porządkowały, Rut pazurkami ziemię drapała po brunatnych
plecach, dzieci biegały po trawie, pachniało… Ech!!!
Tydzień temu na zakupach
stanęliśmy przed witryną sklepu z bielizną. Laucia wyszperała oczkami w kącie
szyby szlafrok czerwony z białymi lamówkami.
– Oooo!!! – wykrzyknęła dziecina z
głębi zimowej czapeczki i szalika – Mitołaj święty!!!
Mistrzyni skrótów myślowych:)
Śmiech to zdrowie, więc dzieci nie
szczędzą wysiłków, nawet, gdy mama z gorączką leży i kaszle jakby płuca miała
wypluć.
Plumka Nusia na keyboardzie w
głębi mieszkania. W końcu pluskanie cichnie, a tupot stóp obwieszcza rychłe
nadejście artystki.
– Wymyśliłam wiązankę na
pogrzeb!!! – entuzjastycznie obwieszcza dziecię nad głową ledwie ciepłej mamy.
O, jak to miło – myśli Rut tą
cząstką mózgu, która prawie nigdy nie doznaje uszczerbku, nawet w ciężkiej
chorobie – Akurat dogorywam, więc wiązanka będzie jak znalazł.
Dziecię jakby tknięte
czarodziejską różdżką znika i znów ćwiczy wytrwale, lecz pojawia się raz
jeszcze, by wyjawić swoje dalsze plany:
– Mam już pomysł na biznes – zwierza się – będę
grać na pogrzebach!!!
🙂
Ala tymczasem bierze do rąk gazetę
i czyta duży nagłówek z pierwszej szpalty: ŻYJE NAM SIĘ CORAZ GORZEJ.
Hmmm. – myśli na głos – A mnie się
tam żyje coraz lepiej. – stwierdza z nastoletnią rozbrajająca szczerością.
I tego się trzymajmy.
Wbrew wirusom, śniegom, wiatrom,
mrozom i optymistycznym tytułom w
prasie:)
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}
