Czasem lubię nawet takie soboty.
Dżdżyste, zimne, mokre. Wtedy nie jestem rozdarta i nie muszę się zastanawiać czy swój czas poświęcić temu, co na zewnątrz: ogródkom, kwiatom, balkonowi, tarasom, krzewom, kotom, czy też cały czas mam dla domu: porządki, nowe obrusy, ciasto, obiad, pranie, bukiety w wazonach, modlitwa, muzyka, książka, pisanie, malowanie …

Kiedy na zewnątrz deszcz i zawierucha, masz czas, by zająć się swoim domem.
Kiedy dopadają cię życiowe burze i sztorm, to zawsze szansa, by skryć się w kajucie serca i tam zadomowić, zadbać o to, co w środku. I zaprosić doń Kogoś jeszcze.
Po to są deszcze, deszczułki, burze, zawieje, sztormy i grad.

A ty myślałeś, że niosą ci zniszczenie i śmierć?
Wszystko jest łaską.

Tak. Rut, jestes mną. A moze Siostrą
pokrewne dusze zaludniają cały świat Amo:)