Julia

 

Tak miło słyszeć jej śmiech.

Po tym wszystkim, co przeszła. Rozwód rodziców i ciągle awantury w domu, siedem lat ciężkiej choroby mamy, bezsenne noce, czuwanie, konflikty z ojcem, w końcu śmierć mamy.

 

A teraz słyszę jej perlisty śmiech z poddasza. Ona, jej narzeczony i Ala oglądają śpiewniki z naszego wesela.

Spodobał im się pomysł, by goście śpiewali ludowe piosenki.

Zaraz po śmierci jej mamy, zabraliśmy ją do domu mojej mamy, urządziliśmy jej pokoik z aneksem kuchennym, bo Julcia lubi gotować. Zabrała swoje rzeczy, klatkę z królikiem, nawet drewno do pieca. Potem zabrałam ją do lekarza i zapisałam na terapię psychologiczną, bo smutek wychodził z niej w dzień i noc jak trociny ze starego misia. Rozpoczęła terapię, bierze leki. Jest coraz lepiej.

– To moja czwarta córeczka – mówię, gdy ludzie pytają czy jesteśmy rodziną.

Za dwa lata Julcia wychodzi za mąż, planujemy wesele, szukamy sukni, oglądamy obrączki, które już kupili, podpowiadamy co i gdzie załatwić. Ala już wczuwa się w rolę druhny.

Czy to naprawdę ma jakieś znaczenie, że Julia nie jest naszą rodzoną córką?

 

Moja mama i Kora bardzo Julkę polubiły, jedzą razem śniadanka, dzielą się zupą, ciastem, gdy któraś coś ugotuje. Nawet kot babci i królik Julki żyją w zgodzie, choć daleko im jeszcze do przyjaźni:)

 

A Julka coraz bardziej się wycisza, rozkwita, czuje się bezpiecznie.

Jej śmiech płynący z poddasza jest jak kaskada czystej wody.

Uśmiecham się.

„Dziękuję” – mówię do Niego.

Tak niewiele trzeba, by podnieść człowieka.

 

10 thoughts on “Julia

  1. To też jest płodność, będąca Bożym błogosławieństwem… ojcostwo i macierzyństwo ma tyle postaci, odcieni, sposobów realizacji. Dobrze, że o tym piszesz.

  2. Przepiękna historia, choć przecież pełna bólu.
    To jakby komuś uratować życie albo dać szansę na nowe.

  3. Teraz przeczytałam. Piękna historia… Mnie kiedyś też tak ktoś uratował. Dlatego tak lubię domy, których drzwi są otwarte i gdzie brak więzów krwi nikogo nie przekreśla 🙂

    1. Nasze też 🙂 Spokrewniony wujek sztuk 1, cioć 0. Za to przyszywanych cały szwadron 🙂 Głównie z naszej wspólnoty, ale nie tylko. Nawet robili swego czasu głosowania na ulubionego wujka i ulubioną ciocię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *