zatańczyć nocą

 

Tańczymy z mężem na patio, jedenasta w nocy. Ktoś daleko, za lasem puszcza głośno muzykę, „Dziewczyny z Albatrosa”,  jakiś festyn chyba, raz po raz strzelają sztuczne ognie.

Nad nami ognie prawdziwe – gwiazdy jasnymi oczami patrzą w nieodgadnioną noc. Przytulamy się i tańczymy parę chwil, kilka taktów, potem patrzymy w górę. Ćmy jak małe duchy latają nad nami, powietrze pachnie deszczem i floksami. Dzieci śpią lub nie- śpią na poddaszu.

Pokochać życie, przyjąć.

Nie tylko jasne dni, niepojęte noce też.

Oswoić ciemności, które nieodmiennie nas nawiedzają, jak noce nieodmiennie zapadają nad światem. Zatańczyć w mroku. Być wdzięcznym za wszystko.

 

 

One thought on “zatańczyć nocą

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *