Zapach ziela krwawnika jest gorzkawy. Wtulić weń twarz, słuchać pomruków nadchodzącej burzy inkrustowanych jak drobnymi cyrkoniami cyknięciami świerszczy. Rwać krwawnik na bukiety, zielenić sobie dłonie, niczego się już nie bać, nie przejmować, nie smucić. Wyrzucić z serca troski. Spać po nocach normalnie.
Ale…

ziele krwawnika pachnie gorzkawo. Skóra dłoni przesiąkła tym zapachem.
Zbiera się na deszcz, niebo ciemnieje, wyostrzają się barwy ziemi. Zieleń tak przejmująco zielona, biel pulsuje błękitem, żółć płonie jak pochodnia.
Pachnie ziele krwawnika…

Znaleźć upodobanie w tej goryczy, wyczuć w tej woni prawdę, że co leczy, musi zaboleć i że to normalne na ziemskich łąkach.
