noce

 

Pod lampą aż roi się od srebrnych tańczących punkcików. Nazywam je świetlikami, choć nie mam pewności czy to rzeczywiście one. Wyglądają jak sypiący się brokat w smudze latarnianego światła. Podobnie tańczy śnieg w tej samej smudze zimą.
Nad wszystkim zadumany, dopełniający się księżyc jak powoli rosnący bochenek chleba.
Niedługo, zupełnie niedługo najkrótsza noc roku.

* * *
Znowu nie śpię, choć już prawie północ. Magiczna mieszanka kawy wypitej zbyt późno, prawie – pełni i głowy pełnej myśli.
Modlę się, czytam, wyglądam przez okna, wsłuchuję w tykanie zegara i chrapliwy oddech męża, jakieś stukania domu, dalekie ujadanie psów.
Noce są takie inne od dni. Przypominają o rzeczach, które w ciągu dnia tak łatwo przeoczyć lub zapomnieć. Wydobywają na wierzch skarby głęboko ukryte, domagają się odpowiedzi na odpędzane dotąd jak natrętne muchy pytania.
Otwierają się rygle, opadają zasuwy, zapraszają w światy nieodkryte.
Wyprawy w głąb siebie, w przestrzenie znane tylko Bogu, eksplorowanie tego co było i – o dziwo! – tego co będzie. Noce wiedzą tak wiele. Są świadkami największych zbrodni i największych cudów.
Jedna z nich powiła Chrystusa.

Są darem niedocenianym. Trudno je pojąć w całym ich przepychu tym, którzy sypiają zawsze dobrze i zasypiają w „okamgnieniu”.

Niedługo najkrótsza noc w roku. Czy zdążę zasnąć?

W głowie roi się od srebrnych tańczących punkcików.

Może to modlitwa.

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 25 lat, mama czwórki dzieci, w tym trójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *