– Niech pani zobacy – mały Oliwier otwiera swoją łapkę. Na jej dnie coś lśni błękitnie.
– Ojej, jakie piękne – zachwycam się, biorąc w rękę dość duży kryształ – Skąd to masz?
– Znalazłem na podwórku. I jeszcze drugi, zielony.
– To pewnie szkiełko – mówię – Ale jest prześliczne.
Podnoszę kamień i przesuwam pod słońce żeby zalśnił pełnym blaskiem. Jego skomplikowane ścianki rzucają iskry. Buzia Oliwiera rozświetla się jeszcze bardziej.
– Niech pani sobie zlobi zdjęcie, będzie pani miała na pamiątkę – mówi.
– Dobry pomysł – wykrzykuję i wyjmuję komórkę.
* * *
Gdybym nawet była zupełnie ślepa i głucha, dzieci szybko nauczyłyby mnie zachwytu.


Piękny…
Elżbietę od Trójcy lubię bardzo 🙂 Charakterek jak nasza Elka.
a ja jej nie znałam dopóki Ala MM. nie przysłała mi książeczki o niej:)
Ja zwróciłam na nią uwagę, gdy nasza Ela była malutka, miała może dwa czy trzy latka 🙂 Wprawdzie imię daliśmy jej po Elżbiecie biblijnej, ale coś mnie tknęło i kupiłam taką dużą księgę, biografię karmelitanki. Pewnie dlatego, że mam też słabość do Karmelu 😉 No i jak zaczęłam czytać, to się z miejsca zaprzyjaźniłam z brojącą świętą Elką wcinającą czereśnie „karmelitanki”, by mieć powołanie…
mnie najbardziej rozbawiło: Ty niedobly ploboszczu, oddaj moją Żanetkę😁
gdy jej lalkę bobaska włożyli do żłóbka jako Jezuska:)