obietnica

 

Mój mąż – w niedzielę przywieziony ze szpitala – już w poniedziałek rozbierał starą szopę na podwórku, we wtorek woził cegły, a dziś jak rączy jeleń poszedł w las i pole na cztery godziny. Mimo opadów śniegu z deszczem i pogody „pod psem”.

Nikt, kto nie jest wtajemniczony, nie domyśliłby się, że tydzień temu przeszedł poważną operację, a na boku ma 15cm szew.

 Ja więc jak obiecałam, tak zrobiłam.


Wenanty wespól zespół z innymi świętymi troszczy się o zdrowie mojego męża, więc siadłam do portretu świętego ( prawie:) zakonnika.

– Obiecałam ci Wenanty, to ci namaluję – powiedziałam mu i rozłożyłam pędzle – Tylko mi pomagaj, bo wyjdziesz brzydki – ostrzegłam lojalnie.

I zabrałam się do pracy…

cienie 

światło 

a w końcu…

santo subito:)

uprzedzając papieża Franciszka i wszystkie wolno mielące młyny kościelne … Wenantego nieoficjalnie kanonizowałam:)

 

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na obietnica

  1. Agaja pisze:

    I oby poza szramą po szwie i pamięcią o łascenic nie zostało.

  2. Ania pisze:

    Nie wiem co napisać! Cieszę się bardzo!

  3. mama trójeczki pisze:

    Przepiękny obraz! Masz wielki talent:)

  4. kawusiowa pisze:

    Cudne wiadomości 🙂

    A ja męczę Wenantego o pieniądze na mieszkanie. Ale nic mu nie obiecywałam… w końcu Frelichowski też nigdy nic nie chciał, a dobrą pracę wymodlił 🙂

  5. ruttka pisze:

    oni zawsze Kawusiu chcą jednego – nie dla siebie, lecz dla Boga większej chwały:) liczę że i ten obraz się do tego choć odrobinę przyczyni;)

  6. Barbara pisze:

    Rut cieszę się bardzo.Wenanty ma moc,za Jego pośrednictwem dzieją się cuda ,wielkie i te codzienne.Mam to szczęście,że mogę odwiedzać Jego grób w naszej kochanej Kalwarii Pacławskiej.Obraz piękny.

    • ruttka pisze:

      Basiu, jak wydobrzejemy też planujemy wybrać się do Wenantego. Mąż nawet sprawdzał ile to km. Dużo. Ale jeśli zrobimy przystanek u teściów, to może damy radę. Wenanty – jak zechce nas tam zaprosić – to jeszcze mój kręgosłup musi trochę podreperować;) Jakbyś u niego była w najbliższym czasie, to szepnij mu o nas słówko:)

  7. Barbara pisze:

    Rut na pewno szepnę o Was słówko Wenantemu i Matce Bożej Kalwaryjskiej/Słuchającej/.Będę na Kalwarii w najbliższym czasie,tyle trosk się nazbierało,tyle podziękowań,a z Tamtąd wraca się z takim pokojem w sercu.Pozdrawiam gorąco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *