złocistość

Złoto drzew jak miód wlewa się przez okna do wnętrza domu. Jakby ktoś zapalił milion żarówek.

Ta ostatnia chwila jesieni, podobna do płaskorzeńby z lśniącego burszynu. Zanim nastanie mrok i mgły.

Napełnić nią oczy, uszy, myśli wszystkie, wsypać złote monety do skarbca pamięci, zamknąć w szkatułach. A potem, w zimowe noce brać po jednej do ręki, obracać powoli w palcach i grzać serce w ich łagodnym cieple.

Może są gdzieś indziej piękniejsze jesienie niż polskie, lecz ja ich nie znam.

 

 

4 thoughts on “złocistość

  1. Nie ma nigdzie piękniejszej jesieni od polskiej:) Ja uwielbiam nawet listopad – „Czarny trochę złoty” jak pisała Jasnorzewska. Każda odsłona jesieni zachwyca mnie co roku od nowa:)
    mama trójeczki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *