Chcę Was ogromnie prosić o modlitwę. Proszę Was tutaj, bo nie do wszystkich mogę dotrzeć za pomocą maili.
Ewa jest bardzo bliską mi osobą. Nasze życia w tylu punktach i od tylu lat są tak zadziwiająco zbieżne, że jesteśmy niemal jak dwa skrzydła tej samej rzeczywistości.
Ma 44 lata, troje dzieci, kochającego męża, nowo-wybudowany dom, pracę, która daje jej wiele radości, przyjaciół, dużo planów, poczucia humoru, wrażliwości i … ma raka piersi z przerzutami do węzłów chłonnych.
Dowiedziała się o tym niedawno. Zadzwoniła do mnie wczoraj.
Trudno opisać co ona czuje i co czuje każdy, kto się dowiaduje o jej chorobie. Wysyłam sms-y, maile, dzwonię, modlę się, modlę się, modlę …
Proszę także Was. Jeśli macie wiarę nawet mniejszą niż ziarnko gorczycy, przyłączcie się.
Jesteśmy Jego Mistycznym Ciałem i zupełnie tak jak w każdym innym ciele – jeśli jedna komórka choruje, inne wspomagają ją i odżywiają. W Ciele Mistycznym żywimy się łaską, wspieramy się miłością, budujemy nadzieją.
Proszę, módlcie się. Otwórzmy zawory łaski.
Ps.
W piątek zbiera się konsylium, które zdecyduje o sposobie leczenia. To będzie bardzo trudny dzień dla Ewy. Podejmujemy całodniowy post ścisły w jej intencji. Jeśli zechcecie dołożyć do tego jakieś nawet drobne wyrzeczenie czy ofiarować cierpienie z Waszej strony, będziemy wdzięczni.
