wierszoklecenie pod drzewem

 

– Co piszesz? – pyta Ala delikatnie powiewając na huśtawce.

– Wiersz. – odpowiadam krótko z hamaka.

– Aha.

Dobrze jest żyć wśród ludzi, którzy nie dziwią się takim odpowiedziom:)

 

Leżę pod szmaragdową kopułą leszczyn.

Śledzę gałązek wędrowanie.

Jakby – myślę- szukały oparcia tam,

gdzie go być nie może: w przestrzeni.

I – o dziwo! – znajdowały je.

 

Każdy liść ułożony jest bowiem

na niewidzialnej półeczce sensu,

każdy jedno-wiedzący:

jak, po co i gdzie.

Bez cienia wątpliwości, choć w przestrzeni nie do końca jasnej.

 

Jeżeli drżenie, to nie z trwogi.

Jeżeli spokój, to nie z powodu apatii.

Zielonymi łapkami dotykają sedna

z gruntu nienamacalnego.

 

Wiszę pół metra nad ziemią.

W hamaku rozpiętym

na mocnych argumentach sznurów.

 

Inaczej nie umiem.

Zbyt ciężka jestem od wahań.

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 25 lat, mama czwórki dzieci, w tym trójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *