cukiereczki

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Na początku wszystko wydaje się
takie proste.

No bo cóż może być trudnego w kształtowaniu surowego materiału,
który dostajesz do rąk. Tak myślisz, gdy otrzymujesz malutką grudkę podobną do
mokrej gliny.

Potem zaczynają się jednak schody
i zdają się wić w nieskończoność, z każdym krokiem coraz bardziej strome,
śliskie, niebezpieczne i kręte.

Nigdy nie masz pewności czy dobrze
robisz, wciąż nękają cię wątpliwości, czasami chciałbyś się cofnąć, zacząć od
nowa, od „tabula rasa”, ale wiesz już, że to niemożliwe, bo nie tylko rzekom
nie zawraca się biegu. Dzieciom też.

Kiedy trzasną w futrynach drzwi,
bo córkę zdenerwowały twoje ostre słowa.

Kiedy syn zamknie się w pokoju i
mówi, że nie chce nikogo widzieć,

Kiedy nie możesz rozstrzygnąć
sporu z góry nierozstrzygalnego,

Kiedy nie rozdzieliłeś obowiązków
na równe procentowo cząstki,

Kiedy powtarzasz polecenie po raz
tysięczny bez jakiegokolwiek odzewu,

Kiedy słodki maluszek wpada w
furię i zrzuca wszystko ze stołu,

Kiedy dla świętego spokoju ustępujesz,
bo nie masz siły słuchać odgłosów rozpaczy,

Kiedy masz przed sobą w klasie
dwadzieścia znudzonych, ziewających twarzy…

 

Wtedy myśli jakie masz o sobie nie
są pełne pokoju.

Nic prostszego wychować dzieci?

Nie ma zadania trudniejszego na
ziemi.

Nieustannie zmagając się ze swoją
kruchością i ułomnością, samemu będąc glinianym naczyniem kształtować innych.
Wskazywać kierunek mimo, iż samemu wciąż się gubi drogę.

Trzeba być bardzo pokornym,

bardzo autentycznym,

umieć przyznać się do błędu,

żeby być wychowawcą i rodzicem.

 

Oboje z mężulkiem dzień po dniu,
minuta po minucie zmagamy się z tym zadaniem. Tym trudniejszym, że starsze
dzieci dorośleją.

 

A kiedy jest już bardzo ciężko i
myślisz, że „zawaliłeś” na całej linii…

 

Przychodzi Ala – młoda kobietka i
tuli się na mojej piersi ściskając z całej siły i szepcząc „moja mamusia”,

Dusio zaprasza na wieczorną
rozmowę i mówi: „Mamo, ja czasami dziękuję Bogu również za to, że niektórych
moich próśb nie wysłuchał”,

Lala tuli się przed snem do mojej
ręki i całuje każdy milimetr mojej skóry,

 Nusia skoro świt, zwinnie jak kot wsuwa się
obok nas pod kołdrę,

A ty – stojąca przed garstką
młodych ludzi – nagle zaglądasz im w głąb źrenic i dostrzegasz jak jedno twoje
słowo przemeblowuje im na wskroś myśli w głowie.

 

Kiedy myślisz, że jesteś zupełnie
do niczego i Ktoś tam gdzieś tam pomylił się czyniąc cię rodzicem i wychowawcą,
dostajesz cukiereczka. Tak takie chwile nazywa moja przyjaciółka Ewa – matka
trójki pociech i nauczycielka. Cukiereczki dostaje się rzadko, bo przecież
jesteśmy dorośli, ale zawsze w porę. Dokładnie na chwilę przed tym zanim runą
ostatnie argumenty, że to ma sens.

Bo ma, choć tak rzadko dane ci go
dostrzec.

 

Wychowywać.

Nie ma zadania trudniejszego na
ziemi.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *