śmieszna kawa

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Jednym z ulubionych zajęć Laurki
jest obsługa komórek maści wszelakiej.

Oprócz – rzecz jasna – obsługi
komputerów.

Główne ataki dotyczą aparatu
komórkowego mamy i jego zasobów zdjęciowych. Ale malec nie gardzi też innymi
rozrywkami, np. wyimaginowanymi rozmowami z wyimaginowanymi postaciami.

Tym razem Laurka drepce po pokoju
jak lew w klatce i bardzo emocjonalnie prowadzi konwersację skacząc z tematu na
temat.

– Loźmawiam z ciocią – tłumaczy w
odpowiedzi na pytające spojrzenia mamy.

Wtem telefon zaczyna dzwonić co
nieco zbija rozmówczynię z pantałyku. Mama wciska słuchaweczkę i z głośnika
odzywa się szept taty.

– To tata!!! – odkrywa radośnie
Laurka.

A tata wychyla się zza framugi
drzwi i szczerzy w uśmiechu.

– No widzisz jaki ci tata zrobił
kawał. – śmieje się mama.

 

– Taak. – potwierdza córka
rozbawiona po pachy – KAWE mi źlobił:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

o wirusach, wiośnie, biedronkach i pogrzebach

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Laurka bywa zupełnie przypadkowo
mistrzem wypowiedzi skondensowanych.

 

– Nie mogę siły lady. – oświadcza
na przykład sapiąc z wysiłku.

Jedno krótkie zdanie, a ileż
treści.

Nie mogę + nie mam siły + nie dam
rady = szczyt bezsilności.

 

I tak mniej więcej właśnie czujemy
się po przebyciu Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy.

Tradycji stało się zadość i
paskudny wirus rozłożył całą rodzinkę już w Niedzielę palmową.

Zwyczaj zbiorowego chorowania w
Wielkim Tygodniu jest u nas na tyle żywy , że mamy zamiar wpisać go na listę
obok święcenia jajek i wielkanocnego śniadania.

 

Rut, Lauci i Nusi nie udało się
wykaraskać aż do dnia dzisiejszego.

 

Za oknem dmie i wieje, posypuje
zakosami śniegiem jak białym lukrem, a my od rana próbujemy poprawić sobie
nastrój primaaprilisowymi żartami. Najłatwiejsza do „wpuszczenia w maliny” jest
Nusia. Sama dwoi się i troi, by kogoś nabrać, że biedronka chodzi po plecach.

– Biedronka ci chodzi – zaczepia
każdego napotkanego.

– Musisz być sprytniejsza –
podpowiadam metodę.

– Acha – załapuje i biegnie do
taty – Tato, tato, kurczak ci tu chodzi!!!

 

No, to było rzeczywiście sprytne
podejście.

 

Za oknem biało, bieluteńko, że
tylko sanki wyciągać i bałwana lepić. Rok temu krokusiki z ziemi już się
wykluły, ptaki gniazda porządkowały, Rut pazurkami ziemię drapała po brunatnych
plecach, dzieci biegały po trawie, pachniało… Ech!!!

 

Tydzień temu na zakupach
stanęliśmy przed witryną sklepu z bielizną. Laucia wyszperała oczkami w kącie
szyby szlafrok czerwony z białymi lamówkami.

– Oooo!!! – wykrzyknęła dziecina z
głębi zimowej czapeczki i szalika – Mitołaj święty!!!

 

Mistrzyni skrótów myślowych:)

 

 

Śmiech to zdrowie, więc dzieci nie
szczędzą wysiłków, nawet, gdy mama z gorączką leży i kaszle jakby płuca miała
wypluć.

Plumka Nusia na keyboardzie w
głębi mieszkania. W końcu pluskanie cichnie, a tupot stóp obwieszcza rychłe
nadejście artystki.

– Wymyśliłam wiązankę na
pogrzeb!!! – entuzjastycznie obwieszcza dziecię nad głową ledwie ciepłej mamy.

O, jak to miło – myśli Rut tą
cząstką mózgu, która prawie nigdy nie doznaje uszczerbku, nawet w ciężkiej
chorobie – Akurat dogorywam, więc wiązanka będzie jak znalazł.

Dziecię jakby tknięte
czarodziejską różdżką znika i znów ćwiczy wytrwale, lecz pojawia się raz
jeszcze, by wyjawić swoje dalsze plany:

– Mam  już pomysł na biznes – zwierza się – będę
grać na pogrzebach!!!

 

🙂

 

Ala tymczasem bierze do rąk gazetę
i czyta duży nagłówek z pierwszej szpalty: ŻYJE NAM SIĘ CORAZ GORZEJ.

Hmmm. – myśli na głos – A mnie się
tam żyje coraz lepiej. – stwierdza z nastoletnią rozbrajająca szczerością.

 

I tego się trzymajmy.

Wbrew wirusom, śniegom, wiatrom,
mrozom i  optymistycznym tytułom w
prasie:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}