sama słodycz 2

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Im bardziej szczęśliwa, tym więcej
gada i to wielowątkowo.

Ma więc lizaka – serduszko. Była z
mamą dopiero na spacerze i po drodze kupiły cztery takie cacuszka walentynkowe.

Słodki smak wyraźnie ma wpływ na
poziom cukru we krwi i szczęścia w oczkach.

Chodzi więc po pokoju w kółko i
łańcuszkiem, prosto i wężykuje. Lizak podlizuje i gada jak najęta.

– Lodzicie nie chodziom na
śpaciely – oświadcza tonem eksperta.

– Nie chodzą? A dlaczego? – chcę
wiedzieć jako delegat ugrupowania rodziców.

– Nie chodzią. – powtarza tylko
głośniej i znowu różowy lizak głaszcze języczkiem.

– A ja kim jestem? – drążę dalej.

– Mamusiom Mojom. – tłumaczy
wielkimi literami.

– Acha. A rodzicem nie jestem?

– Nie.

I znowu okrąża pokój napędzana
słodką różowością serduszka.

– Te świnki nie CHLUMIĄ tak. –
obwieszcza przechodząc obok własnych porzuconych bamboszków, z których jeden
nazywa się Peppa, a drugi Dżoldż. Który jest który nikt nie wie na pewno. Nawet
właścicielka. Wie jednak, że nie chrumią:)

– Liziak jest niebieśki – znów
zmienia temat.

– Nie jest niebieski – śmieje się
Nusia przyklejona do swojej słodyczy – Jest różowy.

– Lyziowy?

– Nie ryżowy. Różowy.

– Niebieśki – nie daje się
przekonać Laura. Prawie nigdy nie daje się przekonać. Nikomu.  Bo prawie zawsze wie swoje:) A niebieski to
zdecydowanie jej ulubiony kolor. Wszystko jest niebieskie. Nawet to co
ewidentnie jest zielone, żółte czy czerwone. Ba, nawet różowy jest niebieski,
co rzadko spotykane w gronie małych dam.

– Loślinka mała lośła. – zaczyna z
innej beczki, choć niezupełnie wiadomo z której.

Śnieg już prawie stopniał.

Ulewny
i siąkający deszcz, który nawiedzał naszą krainę w ostatnich dniach, sprawił,
że znikły ciężkie białe falbany zwisające z dachu, barykady po obu stronach
ulic oraz głowa i część korpulentnej postaci naszego bałwanka-misia, którego
kilka tygodni temu ulepiliśmy w ogródku.

Odsłonił też wszystkie te zielone
chucherka ogrodowe, które leżakowały pod śnieżną pierzyną.

– Loślinka mała tam lośła –
jeszcze raz powtarza córeczka upojona świeżym powietrzem i malinowym smakiem
lizaka.

itd.itp.


Kiedy tak się patrzy na ten jej
rozkoszny taniec i jazgot dochodzi się do pewności, że jest dużo słodsza od
najsłodszego lizaka na świecie.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

O ruttka

Szczęśliwa żona od 25 lat, mama czwórki dzieci, w tym trójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *