– Ale nie mów wiesz o tej sytuacji… – enigmatycznie, bo w obecności dzieci, przestrzega Rut mężulek przed rodzinnym spotkaniem towarzyskim.
Rut patrzy urażona, że luby posądza ją o zbyt długi jęzor i zbyt małą inteligencję. Przecież bywa taktowna jak dyrygent w orkiestrze:)
– No wiesz… – obrusza się – Za kogo ty mnie masz?
– Za żonę. – pada natychmiastowa odpowiedź. To Nusia wystawia nosek dotąd przytulony do tatowej koszuli. ( Uszy otulone nie były i cały mini-dialog rejestrowały).
– No właśnie. – dopowiada ten w koszuli – Za żonę:)
Fakt, coś Rut pamięta jak przez mgłę. Mówił kiedyś: „Biorę ciebie za żonę…” i dotąd nie odwołał:)
