buty i krzyżyk

 

Dawnymi czasy, gdy syna wyprawiało się w świat, dawało mu się skibkę chleba w węzełku, dobre buty ( jak kogoś było stać na nie) i … krzyżyk na drogę.
Dziś wygląda to trochę inaczej:)
Nasz syn wyjeżdża na studia do dużego miasta. Od tygodnia on, jego dwaj koledzy i mój mąż remontują mieszkanie, w którym chłopcy będą mieszkali. Mieszkanie kupiła moja siostra Lena z mężem. Zupełnie tego nie planowali, ale nadarzyła się dobra okazja i wszystko inne tak się potoczyło, że mieszkanie kupili. Akurat blisko uczelni naszego syna i akurat wtedy, gdy dostał się na studia.
I jak tu nie wierzyć w Opatrzność:)

Mieszkanie jest z rynku wtórnego, więc wymaga małego remontu, ale chłopcy sami je sobie odnawiają, kładą gips, szpachlują, docierają, malują itd.itp.
Mój mąż i szwagier oczywiście też, trzymają rękę na pulsie i nadzorują co by prace szły zgodnie z planem. Choć – jak to przy używanym mieszkaniu – raz po raz cię zaskakuje kolejną fuszerką budowlańców:) Bywają więc dni, gdy mój mąż wraca załamany.
– No mówię ci – skarży się – dotkniesz jednego, sypie się drugie. Farbę położysz, tynk odpada.
Aż się przypominają Alternatywy 4:)

Ale szczęśliwie prace posuwają się do przodu, św. Józef dopomaga, a bezcenna jest też „wartość dodana”.
– To ważne żeby chłopcy jak najwięcej sami zrobili – tłumaczymy szwagrowi przy niedzielnej kawie – praca wychowuje, uczy szacunku, sprawia, że wierzysz w siebie.

* * *

Tak dziś właśnie wyprawia się syna w świat.
Buty też dostanie jakieś:) Zasłony i firanki kupiłam, biurko i komodę zrobi sobie sam. Durszlak, parę garnków, patelnię i …

– Synu, jaki chcesz święty obraz ? – pytam.
– Chcę krzyż – odpowiada.

Więc krzyżyk na drogę też dostanie. Tradycyjnie.
Ksawery mi go dał z przepastnej szuflady kancelarii parafialnej:)




To już drugie dziecko wysyłamy w świat. Czy powrócą do nas – jak to w bajkach bywa – nie wiemy.
Ale coraz bardziej zżywam się z myślą, że dzieci są jak ptaki. Masz je przez pewien czas pod skrzydłami, a potem odlatują. Może założą gniazdo gdzieś blisko, ale tego nigdy nie wiesz.


Wiesz tylko, że zawsze je będziesz kochał.

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na buty i krzyżyk

  1. Rivulet pisze:

    Mądry syn, wybrał krzyż 🙂 Tylko być dumnym…

  2. kawusiowa pisze:

    W jednej ze szkół cała czwarta klasa wypisała się z religii (na ile to była decyzja dziesięciolatków, to inna para kaloszy), a młody człowiek wybiera krzyż. Dojrzale! Wytrwałości życzę!

  3. ruttka pisze:

    U Hani w klasie wypisało się 11 osób.
    Nie wiem czy nie trudniej naszym dzieciom być chrześcijaninem dziś niż w pierwszych wiekach. Nie rzucają ich co prawda lwom na pożarcie, ale… Więc muszę się naprawdę dużo za nie modlić o wytrwałość, mądrość…

Skomentuj kawusiowa Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *