złote żniwo

Siedzę sobie z różańcem w salonie i nagle coś łaskocze mnie w kąciku oka.
Obracam głowę i dostrzegam to figlarne coś w rogu obrazka na ścianie:)

Zdaje się przeciągać jak kot, a potem wędruje po brzeżku złotej ramki…

 

Jasny promień słońca.

Przeczesał palcami liście draceny, 

 

odbił się od lustra obrazka 

zjechał po poręczy schodów,

zajrzał przez świetlik w drzwiach,

rozsiadł złotym pyłem na kociej sierści, 

spłynął po karminowych policzkach korali,

pogłaskał pękaty brzuch dzbana, który ostatnio lepiłam,

i podświetlił jak lichtarzyk ostatnie kwiaty pelargonii. 

Ścigałam go parę minut po całym domu, zbierałam każde jasne źdźbło.

U kresu listopada uzbierałam cały dojrzały snop światła.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na złote żniwo

  1. Agaja pisze:

    Tyle spokoju w tym wpisie.
    Ciekawy dzban!

  2. Barbara pisze:

    Rut,jak dobrze,że jesteś.Czytam wszystkie Twoje wpisy,nie zawsze komentuję,ale zawsze dziękuję Bogu za to,że tu trafiłam i że mogłam poznać Ciebie,chociaż tylko wirtualnie.🌸

  3. Rivulet pisze:

    Piękny wpis 🙂
    U nas dziś białe, śnieżne żniwo… i gromada bałwanów 😀

  4. Marzanka pisze:

    Naręcza słonecznych promieni. Świetliste żniwa 😊

Pozostaw odpowiedź Rivulet Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *