wiekuistość


Chodzę po polach i drożynach i zrywam bukiety. Czasem sama, czasem z Alą, z przyjaciółką którąś.
Każdy już wie, że gdy wyruszam, z wędrówki przyniosę choć jeden kwiatek. Choć zazwyczaj jednak cały wiecheć:)
Są tacy, którzy mówią na to badyle, zielsko lub chwasty. Dla mnie to są bukiety.
Bukiet z samych traw na przykład, skomponowany jak niedościgła uwertura.



Cały dom jest bukietami latem zastawiony. Gdy podwiędną, wystawiam je na tarasik i tam jeszcze długo zdobią, starzejąc się z wdziękiem i nobliwie. Uczą mnie tej trudnej sztuki. Mnie – kobietę, mnie – kwiat po 40tce:)
Potem je wyrzucam na trawę, a przy wolnej chwili – zupełnie już uschnięte wynoszę do lasu.
Prawdopodobie w taki właśnie sposób przyniosłam i rozsiałam na trawniku wiekuistkę.


Gdy w trawie pojawiły sie sadzonki, zaczęłam je pracowicie wykopywać i przenosić do ogródków. Całą jesień i wiosnę chodziłam z łopatką i wiaderkiem i ratowałam sadzonki, by nie zostały skoszone wraz z trawnikiem.
Szkoda mi ich było.
Zupełnie nie wiedziałam czego to są sadzonki. Byłam jednak pewna tego, że nie jest to żaden chwast. Zresztą, dla mnie nawet oset nie jest chwastem:)

Teraz tu i tam mam wysokie łany białych drobnych kwiatków z żółtym oczkiem.


Ludowa nazwa to „wiekuistka”.
Zagadka się wyjaśniła.

Dlaczego tak się nazywa? Bo raz przyniesiona na jakiś teren, pozostanie już tam na wieki. Odporna na susze, mrozy i szkodniki. Wieczna. Choć przemija.
Jak my. Dokładnie jak my.
Wieczni i przemijający.



I jeszcze coś mi to przypomina.


Chrześcijaństwo. Kościół. Wiara.
Więc może nie powinniśmy aż tak panikować patrząc na Europę Zachodnią.
Ziarno jest silniejsze niż nam się zdaje. I głęboko posiane.
Wieczność prędzej czy później zawoła, a człowiek pójdzie za jej śpiewem. Tej pieśni, tej tęsknoty w sercu nic nie zagłuszy.
Jest wiekuista.

*  *  *


I jeszcze jedno… nigdy nie zabraknie wariatów, którzy z łopatką i wiaderkiem będą ratowali sadzonki wieczności:)

Bóg zawsze ma ich ukrytych w zanadrzu.

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na wiekuistość

  1. Rivulet pisze:

    Też uwielbiam te polne bukiety <3 a że to "wiekuistka", nie wiedziałam 🙂 piękna nazwa…

  2. kawusiowa pisze:

    Ależ polne kwiaty mają w sobie to coś ? a myśmy mieli we wspolnocie rekolekcje słyszalne za płotem ośrodka ? mam nadzieję, że też się rozsiały

    • ruttka pisze:

      czyli sie udało z tymi rekolekcjami? ludzie dopisali.

      • kawusiowa pisze:

        Z tym dopisaniem to tak różnie… ale przecież nie musi być nie wiadomo ile osób. Cieszę się z konkretnych rodzin, które przyjechały, z takiego dziewczątka, które jest sporo miesięcy we wspólnocie, a zaczyna się wreszcie odzywać ;), z tego, że dzieciaki miały gdzie ganiać… i z tego, że sandały rozwaliły mi się dopiero w niedzielę :)))

      • kawusiowa pisze:

        Z tym dopisaniem to różnie… ale czasem Panu Bogu chodzi o tę jedną, jedyną osobę 😉 A ja się cieszę, że sandały mi się rozwaliły dopiero w niedzielę, bo jak bym tak miała latać po tej trawie i piachu z aparatem, to słabo by było :))

  3. mamapiąteczki pisze:

    …jak to dobrze, że „Bóg zawsze ma ich ukrytych w zanadrzu”…
    pozdrawiam serdecznie

  4. ruttka pisze:

    zawsze. i na każde czasy. nie musimy się martwić aż tak bardzo jakby wszystko od nas zależało. miłego dnia mamo piąteczki:)

Pozostaw odpowiedź ruttka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *