szukanie pociechy

Chodzę po wielkim sklepie w poszukiwaniu czegoś co mnie pocieszy. Zaglądam na półki, w witryny, kosze, lodówki.
Nic.

W menażerii świata, na jego wielkim targowisku nie ma ani jednej rzeczy, która mogłaby zapełnić puste miejsce po umierającym przyjacielu lub chociaż zakleić ranę serca, które broczy.
Wychodzę z pustymi rękami.
Noc szarpie połami mojego płaszcza.
Okłamujesz nas świecie, że masz antidotum na wszystko. Twoje barwne reklamy to tylko kreskówki bez znaczenia.
Nie potrafisz uśmierzyć żadnego bólu, ani uleczyć żadnej rany.

Prosta dębowa ławka kościoła wie od ciebie więcej. Wyklęczana kolanami tysięcy jak ja śmiertelników.

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na szukanie pociechy

  1. kawusiowa pisze:

    ++ pamiętam

  2. Ania pisze:

    Pamiętam o Ewie, westchnę choćby i za Ciebie +

  3. ruttka pisze:

    dziękuję za Waszą dobroć ?

Pozostaw odpowiedź kawusiowa Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *