różana mgiełka

Powiesiłam z córką nowe zasłony w nowym salonie nowego domu.

Zasłony ze złamanego różu.

I nagle całe pomieszczenie zasnuła różowa mgiełka trudnego do opisania uroku.

Jaką mamy władzę – pomyślałam zachwycona.

Tak wiele z tych pozornie prozaicznych czynności możemy otulić poświatą cudu.

Proszek do prania wsypuję za pomocą dużej muszli. I jakoś mniej dotyka mnie fakt, że pralka będąca na skraju naturalnej śmierci, terkocze jakby miała odlecieć w przestworza.

Pod prysznicem niemal co dzień mówię do o. Badeniego. Czytałam kiedyś, że określano go mianem mistyka spod prysznica, bo najpiękniejsze myśli o Bogu przychodziły mu w trakcie kąpieli. Więc modlę się: „Ojcze Joachimie, naucz mnie słuchać Boga i Go słyszeć, widzieć Boga i Go zobaczyć, dotykać Boga i Go poczuć.”  I wiem, że staruszek mnie słyszy. Woda szeleści  jak to woda, a my pogrążeni w poważnej rozmowie.

Ostatnio porwał mnie rytm walca płynącego z głośnika w hipermarkecie. Zatańczyłam pomiędzy alejkami z warzywami i owocami. Może i ktoś popatrzył dziwnie, ale przecież każdy ma prawo i do tańca i do dziwnych spojrzeń.

Zimą czasem do grubego swetra przypinam dużą broszkę z kwiatkiem. Taki przysłowiowy „kwiatek u kożucha”. Ale ile moich koleżanek i kolegów rozbawiam tym w pracy. Wszyscy od razu myślą o wiośnie i szarzyzna za oknem traci moc.

Lubię jeść chrzan wymieszany z powidłami z czarnej porzeczki. Oczywiście do kanapki z wędliną.

Modlę się za każdym razem, gdy usłyszę  gruchanie gołębi. To moi towarzysze, którzy przypominają mi nieustannie o kontemplacji Tego, Który dba o lilie na polu, ptaki na niebie i o mnie na ziemi.

Mamy taką władzę nad rzeczywistością naszych żyć.

Bo dlaczego nie dodać do sałatki płatków kwiatów, dlaczego nie powiesić zdjęcia do góry nogami , dlaczego nie umieścić pustej ramy na ścianie( tak bawią mnie pytania wszystkich gości: dlaczego to zrobiłaś?), dlaczego nie wytapetować łazienki tapetą w róże ( my tak zrobiliśmy:), dlaczego nie wyjść do ogrodu przez okno, dlaczego nie pójść opielić ogródka z filiżanką kawy w jednej ręce, dlaczego nie zrobić świecy i fikołka na środku trawnika, dlaczego nie biegać po deszczu….

Robić rzeczy nieoczywiste, wyskoczyć z ciężkich butów znudzenia i rutyny. Stworzyć swoje własne miłe zwyczaje, skrojone na moją miarę i w moim ulubionym kolorze.

I nagle nasze życie zasnuwa różowa mgiełka uroku nie do opisania, a wdzięczność rozsadza serce.

 

Zacznijcie od założenia czytanej książki zasuszonym listkiem:)

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na różana mgiełka

  1. Marzena pisze:

    Założyłam liściem dębu z Międzyrzeca ☺

Pozostaw odpowiedź ruttka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *